mama i relaks - piramida z książek a na szczycie szklanka z herbatą
Mama w świecie,  O życiu wszystko i nic

Mamo! Odpocznij.

Każdy zawód wymagający sporego zaangażowania czasu i swoich wewnętrznych zasobów może prowadzić do zatracenia siebie. Czy na świecie istnieje bardziej wymagająca rola od bycia mamą? Być może… Jednak myśląc o świadomym rodzicielstwie, o macierzyństwie nastawionym nie tylko na przetrwanie, ale też wychowanie i tworzenie relacji – nie przychodzi mi do głowy żadna bardziej odpowiedzialna profesja.

Pomijając grupy pracowników wyzyskiwanych, niewolników pracujących za darmo dla swoich panów – w cywilizowanym świecie urlop się należy. Więcej! Często kadry same wysyłają etatowców na wypoczynek, jeżeli z jakiegoś powodu przysługujące dni wolne nie zostały wybrane. Oczywiście – własna działalność rządzi się swoimi prawami. Wszyscy jednak nieustannie trąbią o konieczności zachowania równowagi między pracą a życiem osobistym (słynne word-life balance). Prędzej czy później każdy przedsiębiorca powinien dojść do punktu, w którym będzie mógł zlecić wykonywanie obowiązków pracownikowi lub zrobić sobie po prostu tydzień-dwa przerwy. Wszak powinno się pracować, by żyć a nie żyć, by pracować.

Jak sytuacja wygląda w domu?

W domu – jak na własnej działalności – zawsze jest coś do zrobienia. Tylko z nieznanych mi powodów nie jest to nazywane pracą. Kojarzone jest za to z „siedzeniem w domu”, „odpoczywaniem”, a często nawet „przyjemnością”. W pewnym momencie (kiedy? nie wiem) praca kobiet w domu została zupełnie zdegradowana. Kobietami sukcesu stały się te, które umiejętnie potrafią godzić pracę i życie osobiste. Nigdy nie te, które będąc z dziećmi w domu potrafią przygotować pięć posiłków, wymyć podłogi i na dokładkę zapewnić atrakcyjne wyjście dziatwie lub kreatywne zajęcia w czterech ścianach. Czy jedno jest bardziej wymagające od drugiego? Zajmowanie się domem jest łatwiejsze od pracy przy komputerze? Bycie z dziećmi jest zawsze przyjemnością?

Nigdy nie twierdziłam – i zdania nie zmienię! – że mamy godzące pracę zawodową z prowadzeniem domu mają łatwo. Uważam, że takie żonglowanie zadaniami jest bardzo wymagające. Tylko czy to powód, by odmawiać mamie zajmującej się domem prawa do nazywania wykonywanych przez nią zajęć mianem praca?

Prawo do odpoczynku powinno być dane każdemu. Jak jednak odpoczywać, gdy głównym i jedynym miejscem pracy jest dom? Czy możliwy jest relaks, gdy w głowie dominującą myślą jest „muszę jeszcze to, to, to i to ogarnąć”?

Bardzo popularne jest stwierdzenie „szczęśliwa mama – szczęśliwe dzieci”. To prawda. Zastanawiam się jednak, jak osiągnąć stan szczęścia, gdy rezygnując z kariery w wielkim świecie, staję się dla niego prawie wrogiem. Zostaję żoną i mamą. Dla mnie aż tyle, ale dla innych – czegoś tu brakuje. Bo jak to? Gdzie tutaj niezależność finansowa i osobista? Gdzie jakieś większe ambicje? Oczywiście możemy sobie powtarzać, że nie powinno się porównywać z innymi i najważniejsze jest to, czy się spełniam i czy najbliższa rodzina jest zadowolona z takiego wyboru. Tylko… czy tak jest na pewno?

Dlaczego, mamo domowa, nie odpoczywasz od siedzenia w domu?

Może właśnie dlatego, że od siedzenia się przecież nie odpoczywa? Czasami mam wrażenie, że na siłę staram się udowodnić swoją użyteczność. Znajduję milion dodatkowych zadań żeby tylko pokazać światu, że ja sobie tutaj nie tylko siedzę, ale ciężko pracuję. Fizycznie – bo przecież dom sam się nie wysprząta, a zdrowe jedzenie samo się nie ugotuje. Również i intelektualnie – zajęcia dla dzieci nie wymyślają się same, a kreatywne macierzyństwo (mimo licznych podpowiedzi zaczerpniętych z internetu) trzeba zorganizować samodzielnie.

„Przecież Twoje dzieci chodzą do przedszkola. W tym czasie możesz sobie odpocząć.” – słyszałam już nie raz. Tylko ja nie grzeję się wtedy na słońcu, nie morsuję zimą i nie jeżdżę po wyprzedażach w sezonie poświątecznym. Staram się upchać cały dzień w 4 godziny nieobecności dzieci, żeby później móc w całości czas poświęcić właśnie im.

Trudno jest odpuścić cokolwiek, jeżeli otoczenie twierdzi, że przecież nie ma czego odpuszczać.

Presja społeczna wywierana na matki w XXI wieku jest gigantyczna.

Masz być idealną pracownicą, zawsze zadbaną żoną, nigdy niekrzyczącą na dzieci matką, wysportowaną kobietą czytającą dwie książki tygodniowo, mającą dodatkowo ciekawe hobby. To niemożliwe? Powiedz to światu 😉 Wydaje mi się jednak, że godząc pracę zawodową z pracą w domu cieszysz się większym szacunkiem społecznym. Mimo wszystko to miłe, gdy ktoś nie twierdzi, że pół dnia spędzasz na lenistwie 😉

„Należy ponadto przezwyciężyć mentalność, według której większy zaszczyt przynosi kobiecie praca poza domem, niż praca w rodzinie. Wymaga to jednak, by mężczyźni poważali i miłowali kobietę z całym szacunkiem dla jej godności, i aby społeczeństwo stwarzało i rozwijało warunki sprzyjające pracy domowej.”

św. Jan Paweł II

Zadanie przywrócenia szacunku pracy domowej leży nie tylko po stronie mężczyzn, którzy powinni być świadomi, że żony w domu nie leżą na kanapie. Zmiana powinna, według mnie, dotyczyć również innych kobiet. Z nieznanych powodów moją pracę jako „kury domowej” umniejszają przecież często również koleżanki.

Niezależnie od tego, czy pracujesz zawodowo, czy pracujesz w domu – należy Ci się odpoczynek.

Powtarzam to sobie codziennie. Mam do tego prawo, bo po każdej pracy należy się chwila przerwy. Pracuję nad tym, żeby nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Jeżeli wszystko jest zrobione, a dzieci zaopiekowane – udaje mi się coraz częściej wykraść chwilę TYLKO dla siebie. Bez przeglądania przepisów, stron o pieluchach wielorazowych i wychowaniu bez przemocy. Dorosłe rzeczy, które interesują dorosłe kobiety. Dobre lektury nie o dzieciach. Podcasty o rozwoju osobistym, nie mamowym. Bo chociaż dobrze jest być na bieżąco w trendach wychowawczych i kulinarnych – najważniejsze jest umieć znaleźć i nie zgubić w tym wszystkim siebie.

MAMO! Jesteś ważna. Odpocznij ❤️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *