Na tle ściany z cegieł stoją delikatnie zardzewiałe stare wiadro, konewka i miotła
Mama w świecie,  O życiu wszystko i nic

Porządek w mieszkaniu – porządek w sercu

Wydawałoby się, że coś tak prozaicznego jak porządki zaliczyć można tylko do czystego profanum. Mycie okien, mebli, wycieranie kurzu, ogarnianie szafy… Najzwyczajniejsze czynności, do których odhaczania zwykle się zmuszamy. Zwłaszcza przed dwoma wielkimi okresami w roku – Świętami Bożego Narodzenia i nadchodzącą Wielkanocą. Tymczasem okazuje się, że już święci podkreślali, jak ważne jest wprowadzanie i utrzymywanie ładu w otoczeniu.

„Zewnętrzny nieporządek i niedbałość są znakiem wewnętrznego nieładu.”

św. Franiczek Salezy

W zagraconym mieszkaniu trudno o skupienie, wewnętrzną ciszę. Z kolei bez atmosfery kontemplacji trudniej usłyszeć głos Boga. Masz naturę bałaganiarza? Można nad sobą pracować. Ja też lubię czasami twórczy chaos 😉 Stawiam jednak na czystość (to przede wszystkim!) i raz na jakiś czas wyrzucam wszystko z szafek, by pozbyć się tego, co nieużywane i zrobić miejsce na nowe rzeczy lub (coraz częściej) – na pustkę.

„Żaden charakter czy temperament nie jest stały. Mówienie: <Jestem, jaki jestem i taki już zawsze muszę być> to ignorowanie wolności, Boskiego działania w duszy i odwracalności naszego życia – możliwości uczynienia go przeciwieństwem tego, czym jest.”

Abp Fulton J. Sheen

Garść informacji – dlaczego warto być trochę eko?

Kiedy pojawiły się dzieci zaczęłam czytać nie tylko etykiety produktów spożywczych. Zainteresowałam się również składem chemii gospodarczej.

W 2000 roku środki czyszczące były odpowiedzialne za prawie 10% wszystkich toksycznych ekspozycji zgłoszonych w amerykańskich centrach kontroli zatruć.

Nikogo chyba nie zaskoczę pisząc, że za najbardziej toksyczne uważane są te środki, które mają sobie dawać radę z najgorszym brudem. W czołówce środków trujących są te, które mają nam wyszorować na błysk piekarniki i toalety, a także przepchać zatkane rury. Do chemii o wysokiej toksyczności zaliczają się też wybielacze chlorowe i amoniak. Te dwie substancje chemiczne stanowią dodatkowe zagrożenie, ponieważ mogą reagować ze sobą lub z innymi chemikaliami, tworząc gazy szkodliwe dla płuc.

Często przyczyną problemów mogą być środki zapachowe, zwłaszcza te obecne w środkach do prania. Według kilku artykułów, które wpadły mi w ręce na fali mojego eko szału, mnóstwo substancji perfumujących używanych w przemyśle jest toksycznych. Jednak, ponieważ wzory zapachowe są traktowane jako tajemnica handlowa, żadna z firm nie musi podawać informacji o ich składzie. Wystarczy wpisać “aromat”, “zapach”.

Nie będę tutaj wspominać o wpływie różnych tego typu środków na środowisko naturalne. To się rozumie samo przez się. W końcu nawet rozpylanie deodorantu nie jest środowisku obojętne. Co dopiero spuszczanie chemii w toalecie przy okazji czyszczenia muszli.

Po przeczytaniu tych budzących grozę informacji, biorąc pod uwagę, że swego czasu córeczka brała dosłownie wszystko do buzi a jej rączka była najlepszym lizakiem, powiedziałam sobie STOP. Co się okazało? Sprzątanie może być przygodą, gdy wcześniej człowiek pobawi się trochę w małego chemika 🙂

Ora et labora – czyli bierzemy się do pracy!

Odkładamy prokrastynację na bok. Kiedyś trzeba zacząć i warto to zrobić teraz. Mnie ogromną radość daje czyszczenie powierzchni wszelakich mieszkania środkami „wyprodukowanymi” samodzielnie.

UNIWERSALNY PŁYN DO CZYSZCZENIA WSZYSTKIEGO:

SKŁADNIKI:

  • 1 szklanka wody
  • 1 łyżka mydła kastylijskiego
  • kilka kropel wybranego olejku eterycznego (opcjonalnie, nie zawsze używam)

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Do butelki ze spryskiwaczem wlewamy składniki i mieszamy. Zakręcamy butelkę i gotowe!

Prawda, że proste? A błysk w kuchni gwarantowany. Moja kamienna lada lśni, a do tego pozbyliśmy się środków nieznanego pochodzenia. A jaka oszczędność! 😉

PŁYN DO PIELĘGNACJI DREWNA:

SKŁADNIKI:

  • 1 szklanka octu winnego
  • 1/3 szklanki oleju z pestek winogron (akurat taki miałam na stanie, ale oliwa z oliwek też się świetnie nadaje)
  • kilka kropel wybranego olejku eterycznego (ale nie oszukujcie się, ocet przebije nawet jeżeli dacie naprawdę sporo kropel; według mnie lepiej przecierpieć lekki smrodek octu niż męczyć się z dziwną mieszanką zapachów)

SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Do butelki ze spryskiwaczem wlewamy wszystkie składniki i mieszamy. Zakręcamy butelkę. Zrobione!

Zaręczam Wam, że moje meble drewniane meble i parapety nigdy nie lśniły tak, jak po użyciu tego środka. Trzeba tylko pamiętać, żeby dać mu chwilę na wyschnięcie.

PŁYN DO MYCIA OKIEN:

 SKŁADNIKI są już oczywiście wszystkim znane 😉

  • 1 szklanka wody
  • 1 szklanka octu spirytusowego
  • kilka kropel olejku (znów opcjonalnie, ja nie używam, bo mi wszelkie mieszanki zapachu z octem zwyczajnie śmierdzą)

Do butelki ze spryskiwaczem wlewamy wszystkie składniki i mieszamy. Zakręcamy butelkę. Done!

PASTA Z SODY DO CZYSZCZENIA ZLEWÓW, WANNY ITP.

Moje ostatnie odkrycie. Naprawdę genialna. Myjemy dzieciaki w wodzie z olejem kokosowym i przerażała mnie częstotliwość, z jaką musiałam wannę myć chemicznymi środkami. Olej – wiadomo – tworzy specyficzną warstwę brudu. Teraz mogę myć wannę po każdym użyciu z czystym sumieniem 😉

Po ten cud eko sprzątania odsyłam Was do Zielonego Zagonka.

PŁYN DO MYCIA PODŁÓG

Ciepła woda z kranu z kilkoma kroplami olejku pomarańczowego (zapach cytrusów dodaje energii).

To naprawdę nie zabiera dużo czasu a jest świetną zabawą. W tworzenie takich środków z powodzeniem można zaangażować dzieci. Do tego jest to naprawdę spora oszczędność.

Najtrudniejszy pierwszy krok…

Nie ma magicznego zaklęcia na czyste mieszkanie. Nie pomogę ogarnąć chaosu na półkach i w kartonach. Sama z wiekiem pozbywam się sentymentalizmu i kieruję się zasadą roku. Jeżeli przez taki okres nie nosiłam danego ubrania, nie używałam jakiejś rzeczy – pozbywam się jej. Część oddajemy biednym, część rozdajemy wśród znajomych, niektóre rzeczy nadają się jednak tylko do kosza. Przywiązywanie się do przedmiotów to nic dobrego. Do grobu ich ze sobą nie zabierzemy. Po co zagracać przestrzeń czymś niepotrzebnym?

Pełne półki, uginające się pod ciężarem kartonów szafy, każdy metr kwadratowy mieszkania wypełniony WSZYSTKIM… Taki widok może przerażać. Jednak po kolei, punkt po punkcie, małymi kroczkami, jeżeli tylko się chce – można to ogarnąć! A kiedy już uporamy się z chaosem panującym wokół pamiętajmy o złotej zasadzie płynącej z przysłowia: „Porządek to miejsce dla każdej rzeczy i stawianie każdej rzeczy na swoim miejscu.”

Tylko tyle i aż tyle. Nasze życie, wygląd naszych domów zależy tylko i wyłącznie od nas. Można się usprawiedliwiać, że to, czy że tamto. Najbardziej na wymówkach tracimy my sami. Czy warto?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *