droga wsród łąk, zachód słońca, słońce pada od tyłu dając ciepły kolor
Mama w świecie,  O życiu wszystko i nic

Odpocznij nieco…

Kiedyś było prościej. Przychodziły wakacje i bardzo dobrze wiedziałam, co trzeba robić. Otóż wielkie NIC. Błogie lenistwo, gnicie w łóżku do 10:00, sporo telewizora i jeszcze więcej książek. Po drodze jakieś spotkania ze znajomymi, wyjazdy, ale (jako domatorce z krwi i kości) najlepiej wychodził mi i najbardziej lubiłam relaks w domu.

Zostałam mamą.

Macierzyństwo zmienia człowieka w sposób, jakiego się nie spodziewa. Jestem pewna, że z większości kobiet wyciąga to, co najlepsze, ale i to, co najgorsze. Chociaż jestem gotowa oddać życie za te moje maluchy, jednocześnie często mam ochotę po prostu porządnie nimi potrząsnąć, żeby wreszcie zmądrzały 😉 Dzięki dzieciakom poznaję codziennie, że jestem zdolna do największych poświęceń, a jednocześnie robiąc szczery wieczorny rachunek sumienia, wyrzucam sobie wszystkie błędy, które popełniłam.

Odpoczynek kiedyś był dla mnie wspaniałym doświadczeniem. Czymś, na co sobie zasłużyłam nauką w szkole, czy pracą w pracy. Bycie mamą zmienia jednak znacząco pojęcie „pracy”. Będąc gdzieś zatrudnionym łatwiej jest (wydaje mi się?) rozgraniczyć pracę od odpoczynku. Będąc mamą – już nie. I to niezależnie, czy łączy się tę funkcję z etatem, czy jest się mamą pełnoetatową. Coś, co jest obowiązkiem, nagle staje się też … odpoczynkiem. Bycie w domu z dzieckiem to przecież źródło wielkiej radości. Jednocześnie bywa też przyczyną stresów i zmęczenia.

Jakiś czas temu zorientowałam się, że ja już nie potrafię odpoczywać. Albo przynajmniej jest to dla mnie bardzo trudne. Każdą wolną chwilę w czasie wakacji można przecież mądrze wykorzystać na zacieśnianie rodzinnych więzi. A jeżeli dzieci bawią się same? Dom czeka, kuchnia woła 😉

Da się jeszcze zrelaksować?

Nigdy nie myślałam, że będę musiała tak się natrudzić, żeby zmusić się do relaksu. Oczywistym jest, że każdy musi mieć chwilę odpoczynku. Układ nerwowy nie może żyć w ciągłym przeciążeniu i stresie. Internet i lekarze o tym krzyczą, ja sama zresztą to wiem. Nawet Jezus woła „odpocznijcie nieco!” Tylko jak się za to zabrać, jeżeli lista rzeczy do zrobienia się nie kończy, a w domu wakacyjnie odpoczywa jeszcze dwójka starszaków i dwójka maluchów (co jak wiadomo – rodzi wiele radości, ale też i złości).

O zgrozo! Wydaje mi się, że trochę do tego odpoczynku będę musiała się zmuszać. Ale kiedy jak nie teraz, gdy upały sięgają 40 stopni, a ja wreszcie nie spędzam popołudni w samochodzie przewożąc wszystkich wszędzie.

Ta lista, którą zaraz podam to moje pomysły. Być może z nich zaczerpniesz, być może powiesz, że to nie dla Ciebie. Jeżeli jesteś szczęśliwcem, który nie potrzebuje inspiracji – leć odpocząć i nie marnuj czasu ze mną!

3 rzeczy, które (mam nadzieję) pomogą mi się zrelaksować

  1. ZERO telefonu przed 17:00. Będę odbierać telefony, użyję nawigacji i Spotify żeby puścić muzyczkę. Jednak zupełnie odkładam do popołudnia inne aplikacje, Messengery i pocztę. Mam to szczęście, że nikt z pracy nie będzie się do mnie dobijał. Na telefon, bo że co chwilę będę słyszała „mamooo” – jestem pewna.
  2. Plan na jedną aktywność dla malucha. Moja najmłodsza pociecha ma 1,5 roku. Dla mnie to najtrudniejszy wiek. Nasza Mała kocha drabinki, uwielbia się wspinać, biega za starszym rodzeństwem. Niestety, zdolności motoryczne nie nadążają za pomysłami rodzącymi się w tej maleńkiej główce. Bycie z nią to dla mnie największe wyzwanie. Żeby tylko ślepo za nią nie biegać i nie ściągać ze wszystkiego, co znajduje się nad poziomem ziemi, chcę zaplanować jedną nieco bardziej zajmującą aktywność. Mam już katalog w Pintereście. Czas wdrożyć te pomysły w życie. Co do reszty – tutaj wystarczy dobra lektura, a wszyscy zbierają się wokół mnie. Mamy też ulubione planszówki. Są też znajomi z sąsiedztwa i… niezależność. Takie duże dzieci nie potrzebują mamy non stop.
  3. Dobra książka największym skarbem. Co robić, gdy nagle okazuje się, że będzie chwilka wolnego? Zamiast scrollowania warto mieć przygotowane coś pod ręką. Ja wybieram dobrą książkę. Zawsze tak było. Chociaż w międzyczasie nauczyłam się robić na drutach, to lato ma inny klimat. Nie mam ochoty na wywijanie włóczką i kijkami. Chcę przeżyć przygodę, czegoś się nauczyć, rozwinąć jakieś umiejętności… To wszystko daje lektura. Niech dzieci widzą mamę z nosem w książce, nie smartfonie! Przykład idzie z góry.
    • Nie masz pomysłu na to, po jaką książkę sięgnąć. TUTAJ znajdziesz kilka moich propozycji, możesz też zajrzeć na moje KONTO na Instagramie – tam również od czasu do czasu pokazuję lektury, które mi się spodobały.

Odpoczynek przy dzieciach to nie cisza i leżakowanie.

Dla mnie to łapanie chwil. Uczenie się akceptowania tego, że jest, jak jest. I cieszenie się tym. Przecież tak naprawdę żyję teraz tym, o czym marzyłam. Wspaniały mąż, dzieci wypełniające dom śmiechem i kłótniami, piękne miejsce, do którego dobrze wracać… A że relaks już tak nie wychodzi? Pozostaje nadzieja, że kiedyś jeszcze będzie mniej napięcia, ciało da radę wyluzować się znów na 100%.

Dobry odpoczynek to lepsze życie. Warto o niego zawalczyć. Nawet jeśli nie będzie miał nic wspólnego z obrazkami serwowanymi przez influencerów. Uszyjmy go na swoją miarę. Uśmiechnijmy się do siebie w lustrze, do bliskich wokół. Nacieszmy się upałami i dla odmiany, zamiast narzekać, zaakceptujmy, że to już lato! Kiedyś to był najwspanialszy czas. Może warto postarać się, żeby ten entuzjazm znów zawitał w naszych sercach? Może zamiast szukać ideału, nauczmy się dostrzegać szczęście w dobrej książce, kubku mrożonej kawy prawie jak z kawiarni i spokojnym wieczorze?

Odpocznijmy nieco…

Chcesz wspólnie z rodziną popracować nad charakterem w te wakacje? KLIK – przeczytaj o moim pomyśle na wakacje z charakterem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *