ścieżka w górach, obok strumyk z kamienistym brzegiem
Mama w świecie,  O życiu wszystko i nic

Nie potrafię się zrelaksować…

Siedzę na tarasie z którego rozpościera się piękny widok – pola, las, góry… Popijam pyszną kawę z syropem karmelowym (w wakacje dodaję, a nie redukuję, kalorie). Czas płynie leniwie. W zamrażarce czekają na rozmrożenie kolejne sosy do makaronu, ryżu, bułek… Dzieci szaleją z nowopoznanymi znajomymi, mąż zajmuje się Juniorem. Cisza, spokój i tylko muchy bzyczą…

W mojej głowie chaos.

Kiedy straciłam umiejętność odpoczynku? Przecież jeszcze tak niedawno po ostatnim zdanym egzaminie niemal natychmiast czułam luz. Zamykałam komputer w pracy, odkładałam na bok ważne notatki, wychodziłam z budynku i ufff… urlop. Niemal z chwili na chwilę potrafiłam zamknąć jeden rozdział i otworzyć drugi. Nie oglądać się wstecz, jednocześnie nie wybiegając zanadto w przyszłość. Teraz?

Milion pytań. Czy aby nie marnuję czasu przeznaczonego na odpoczynek? Może powinnam coś poczytać? A może jednak napisać? Skoro jesteśmy na rodzinnym urlopie to chyba jednak jestem zobowiązana zejść do dzieciaków i chociaż z najmłodszym spędzić trochę czasu, a nie zostawiać go małżonkowi. Chociaż przecież miałam mieć czas dla siebie – to może jednak ta książka? Hmm… jeszcze godzina i kolacja. Mamy mieć ognisko. Chleb! Trzeba pokroić chleb. Wcześniej jeszcze sprawdzić pogodę, bo chmury idą więc kto wie? Może jednak ugrilluję kiełbasy na patelni? Jutro ma być deszczowo i chłodno – trzeba znaleźć coś ciekawego do roboty chociaż na przedpołudnie. Żeby nie było, że jedziemy gdzieś poza dom, a czas spędzamy jak u siebie – grając w planszówki.

Męczące? Ja mogę tak w nieskończoność. Potrafię siedzieć i nie tyle snuć nierealne scenariusze, co znajdywać mnóstwo rzeczy, które mogę zrobić, byle tylko nikt nie posądził mnie o to, że siedzę i nic nie robię. Chociaż przecież trochę od tego jest urlop 😉 Nie od bezmyślnego wypoczynku, ale jednak od WYPOCZYNKU. Odpuszczeniu sobie i innym chociaż na te dwa tygodnie. Straszne to, jednak mnie z tym zupełnie nie po drodze…

Nie da się przestać być mamą.

Wakacje z dziećmi to nie ciągły relaks, ale przecież też nie ciągły stres. Dodatkowo często ma się do pomocy drugiego rodzica 24h/dobę. Trudno jednak przestawić się na inny tryb. Zwłaszcza, że jednak gotuję, czytam młodzieży, gram w planszówki, pilnuję żeby się nie bili i szanowali siebie nawzajem, a nie tylko nowo poznane koleżanki i kolegów (swoją drogą jak to jest, że w stosunku do innych zachowujemy się tak bardzo w porządku, a w stosunku do najbliższych często tak bardzo nie fair?). Będąc kobietą, która wybrała pracę na rzecz rodziny w domu, muszę się bardziej starać o wypoczynek. Albo może tak mi się zdaje i wszyscy mają z tym problem?

Mój małżonek odpoczywa od swoich codziennych obowiązków. Nie zagląda na maila, nie jeździ w delegacje, nie liczy tabelek w Excelu. Ja zmieniam lokalizację, sporo rzeczy mi odpada (niech żyją domowe mrożonki!), ale jednak… Trudno jest odpocząć, jeżeli obowiązki się zmniejszają, ale jednak pozostają takie same.

Nie mogę i nie chcę odpocząć od bycia mamą. Chciałabym jednak umieć wakacyjnie zatrzymać myśli. Pozbyć się ciągłego „powinnaś to, powinnaś tamto”. Dać sobie na przyzwolenie na robienie rzeczy dających radość. Wyzbyć się wyrzutów sumienia, że siedzę sobie teraz bez dzieci i piszę ten tekst.


„Odpoczynek jest rzeczą świętą, pozwala bowiem człowiekowi wyrwać się z rytmu ziemskich zajęć, czasem nazbyt go pochłaniających, i na nowo sobie uświadomić, że wszystko jest dziełem Bożym.”

—św. Jan Paweł II

Nie musi być perfekcyjnie, żeby było dobrze.

Nie musi być idealnie, żebym była po prostu szczęśliwa. Postaram się uczynić to moją mantrą na chwile, gdy czuję w całym ciele napięcie rozpoczynające się od „powinnaś…”. A jeżeli nie podziała?


„Jezus rzekł do nich: <Idźcie sami na miejsce odludne i trochę odpocznijcie.>”

Mk 6, 31

— Jezus Chrystus

Czy to nie doskonała rada zaczerpnięta od samego Jezusa?

2 komentarze

  • Karolina

    oh, jak to bardzo podobne do mnie. Jesteśmy na urlopie a ja odkryłam, że nie potrafię się wyluzować. Też bardzo trafna uwaga-ta dygresja w nawiasie, zaobserwowałam ostatnio właśnie taką sytuację, że do nowych znajomych albo do tych, z którymi mamy rzadszy kontakt jesteśmy milsi i w ogóle tacy lepsi niż do domowników, czy tych z którymi mamy kontakt bardzo bliski i regularny. I nie dotyczy to wyłącznie dzieci czy młodzieży…

    • Basia

      Dziękuję Ci za komentarz! Pierwszym drogiem do poprawy jest zauważenie problemu. Trzymam kciuki, żeby udało się odpocząć i chociaż na chwilę włączyć tryb pełnego relaksu 🙂 Powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *