Idź na spacer!
Odetchnij.
Zostawienie telefonu w domu wydaje się dziś drobiazgiem. A jednak dla wielu z nas jest trudniejsze niż wejście na górski szlak czy kąpiel w zimnym morzu.
To już było…
Przez tysiące lat my, ludzie, prowadziliśmy tryb życia osadzony w naturze. Pracowaliśmy na zewnątrz, przemieszczaliśmy się pieszo, żyliśmy w rytmie wschodu i zachodu słońca. Podczas pracy był czas na pobycie z własnymi myślami, bo zwyczajnie nie było innego wyjścia. Był czas nie tylko na rozwiązywanie trudnych problemów, ale też na przemyślenia głębsze. Na zadawanie pytań bez jednej ustalonej odpowiedzi.
Kiedy ostatnio dałeś swoim myślom po prostu płynąć? Wziąłeś oddech na tyle głęboki, że mogłeś poczuć, że w Twojej głowie jest coś więcej niż lista zadań do odhaczenia. Kiedy dałeś sobie przestrzeń na… pustkę?
Jak jest teraz?
Tegoroczne wakacje spędziliśmy nad Morzem Bałtyckim. Wiadomo – pogoda różna, wiatr i deszcz przeplatają się z (nielicznymi w tym roku) chwilami słońca i ciepła. Niezależnie od aury widoki jak zwykle powalające. Był czas, że tylko góry zaliczałam do miejsc, w których można złapać oddech i podziwiać Stwórcę. Te szczyty, zapierające dech w piersiach widoki, wędrówka pod górę będąca czystą i prostą metaforą życia… Całkiem niedawno zauważyłam, że podobnie można się czuć na brzegu morza. Wielkie fale, huk, woda po horyzont i ja – mała drobinka w wielkim wszechświecie. Jednak żeby do tego dojść, żeby to poczuć, musiałam zrobić jedną pozornie niewielką rzecz. Odłożyć telefon na półkę w hotelu.
Uświadomiłam sobie coś, co mną wstrząsnęło. Pewnego razu na plaży zauważyłam, że jestem jedyną osobą bez smartfona w ręce. Starsze dzieci poszły z mężem do cyrku, a ja stwierdziłam, że z naszym 1,5-rocznym maluszkiem wybierzemy się na wieczorny spacer po plaży. Bez urządzeń, bez rozpraszaczy. Czysta radość. Biegałyśmy łapiąc zimne fale, wreszcie nie musiałam co chwila przeliczać dzieci. Mała piszczała z radości, a oczy świeciły jej się jak miliony gwiazd na czarnym niebie. Słońce powoli zbliżało się do nieboskłonu, woda skrzyła się niesamowicie. Rozejrzałam się na chwilę wokół i przez chwilę poczułam przerażenie. Ludzie zamiast podziwiać to, co dzieje się wokół, w większości mieli wzrok wbity w ekranik.
Akt odwagi XXI wieku
Telefon jest wspaniałym narzędziem. Nawet gdy jesteśmy daleko, możemy zobaczyć i usłyszeć bliskich. Z drugiej strony – daliśmy sobą zawładnąć przez maluteńkie urządzenie tak bardzo, że straciliśmy z oczu piękno wokół. W pięknych okolicznościach przyrody zamiast chłonąć chwile – siedzimy i patrzymy, co słychać u znajomych w Hiszpanii.
Jedna z mam w mediach społecznościowych napisała mi, że muszę być naprawdę odważna, chodząc z dziećmi na spacery bez telefonu. Uderzyło mnie to. Boimy się rzeczywistości, chociaż pod wieloma względami żyjemy dziś bezpieczniej niż wcześniejsze pokolenia. Oddajemy się za to bezmyślnie życiu wirtualnemu, w którym czycha na nas znacznie więcej pułapek. Czy niezabieranie ze sobą telefonu na spacery (po okolicy!) jest aktem odwagi, czy może raczej zdrowego rozsądku?
Nie każda chwila musi być uwieczniona na ekranie. Nie każda podróż – udostępniona w mediach społecznościowych. Dzielenie się ze światem każdą chwilą nie jest warunkiem dobrego życia. To dodatek, który więcej zabiera, niż daje. Kiedy w trakcie przeżywania naszego „tu i teraz” myślimy o tym, czy i w jaki sposób podzielić się tym z innymi, odbieramy sobie radość. Mniej cieszymy się z tego, co przeżywamy, za to bardziej skupiamy się na tym, jak to zostanie odebrane przez innych.*
Podejmij wyzwanie!
Jeżeli miałabym do czegokolwiek zachęcić inne mamy, byłaby to jedna rzecz: odłącz się od telefonu w te wakacje.
Zapamiętaj chwile na rolce swoich wspomnień, zamiast robienia rolki pokazującej życie w trasie.
Popatrz w oczy dziecka, zamiast patrzeć w ekran telefonu. Rób zdjęcia dla siebie i rodziny, zamiast obcych ludzi scrollujących bezmyślnie sieć.
Powrót do świata analogowego bywa trudny, ale gdy minie etap niepewności i lęku okazuje się, że jest pięknie. Największym luksusem, jaki można sobie dać w wakacje (i nie tylko), jest osadzenie się w chwili obecnej. Ucieszenie się rzeczami takimi, jakimi są i zostawienie ich dla siebie i najbliższych.
Wyjdź na spacer bez telefonu!
*Artykuł: „How the Intention to Share Can Undermine Enjoyment: Photo-Taking Goals and Evaluation of Experiences” [Jak zamiar pokazania czegoś innym może zmniejszać radość z przeżywania chwili: Robienie zdjęć a sposób, w jaki oceniamy swoje doświadczenia], Alixandra Barasch, Gal Zauberman, Kristin Diehl
O moim detoksie od życia online przeczytasz tutaj: „Offline to życie„
Jeżeli chcesz w wakacje popracować nad charakterem zapraszam na „Wakacje z charakterem”. Dostępne (już wkrótce) w relacjach wyróżnionych na moim profilu IG katomama.pl Materiały dodatkowe do wyzwania dostępne TUTAJ.
Odpocznij nieco...
Zobacz również
O odklepywaniu paciorków
14 maja 2020
Dzieciństwo o którym wciąż marzę…
29 sierpnia 2020