Perspektywa łoża śmierci
Czasami zdajemy się na ślepy traf i „rzut monetą”. Bywa, że czekamy w nieskończoność, aż życie przyniesie rozwiązania. Zdarza się, że analizujemy sytuację pod każdym kątem i podejmujemy bardzo świadome ruchy. W przypadku najważniejszych życiowych kwestii korzystam z jeszcze jednej metody. Na swój użytek nazwałam ją „perspektywą łoża śmierci”.
O co chodzi?
Memento mori
Śmierć jest rzeczą nieuniknioną. Spotyka każdego, nawet jeżeli bardzo od niej ucieka. Jest wpisana w życie. Kiedyś to było oczywiste, teraz? Z przerażeniem czytam artykuły o ludziach, którzy dążą do nieśmiertelności. Wkładają czas, wysiłek i mnóstwo pieniędzy skupiając się na doprowadzeniu swojego zdrowia do stanu idealnego. A przecież perspektywa tego, że kiedyś wszystko się kończy może być całkiem… orzeźwiająca.
Już stoicy twierdzili, że pamięć o śmierci pomaga zachować pokój ducha. W średniowieczu zwrot ten przypominał o tym, że to, co nas otacza, jest dane tylko na chwilę. Zachęcał do właściwego uporządkowania tego, co w życiu naprawdę ważne. Tymczasem… Czy nie jest tak, że chcemy ten epizod naszego (i naszych bliskich!) życia usunąć ze świadomości? Jestem prawie pewna, że dla większości ludzi myśl o tym, że kiedyś umrzemy, jest mocno niekomfortowa. Dla mnie to jednak niesamowita pomoc w podejmowaniu trudnych decyzji.
Zmiana sposobu patrzenia
Myślenie o wiecznym spoczynku – swoim i bliskich – wpływa na podejmowane decyzje. Mieszkasz daleko od swojej rodziny i widujesz się z najbliższymi raz do roku? Pomyśl, ile realnie świąt Bożego Narodzenia spędzicie razem. Myślisz o powrocie do pracy, ale masz maleńkie dzieci? Zastanów się, czego będziesz bardziej żałować na łożu śmierci. Sama regularnie zadaję sobie to pytanie. Czasami tylko odpowiedź na nie trzyma mnie w roli mamy na pełen etat.
Myślenie o śmierci rozszerza obraz poza tu i teraz. Daje lepszy ogląd rzeczy. Weryfikuje i oczyszcza odpowiedzi na pytania, które wcześniej wydawały się za trudne. Często też przyspiesza podjęcie decyzji.
Wbrew intuicji śmierć może pomóc lepiej żyć.
Warto o końcu myśleć częściej, niż tylko przy okazji kolejnych pogrzebów.
- „Co zrobię dzisiaj, wiedząc, że za kilka lat umrę?” Czy takie pytanie zadane na początku dnia nie pozwoli żyć odważniej?
- „Co chcę zostawić po sobie najbliższym?” Być może to pytanie wpłynie na nasze relacje z najbliższymi. Zachęci również do zrobienia porządków i załatwienia odkładanych formalności.
Nie warto uciekać przed tym, co nieuniknione. Nie wiem, ile czasu zostało mnie i moim najbliższym. Wiem tylko, że kiedyś go zabraknie. I właśnie dlatego czasami warto spojrzeć na swoje życie z perspektywy łoża śmierci.
Najpierw dzieci, potem modlitwa?
Zobacz również
Moda na nieomylność
23 maja 2026
Posłuchaj swojego serca…
13 lutego 2023