Drewniana chata w polu nad nią burzowe chmury.
... sobie,  Mama czyta

Wybuchy złości u maluchów – czy da się je okiełznać?

Każdy rodzic wie, że dzieci czasami wybuchają bez powodu (według nas – dorosłych). Nie ten kolor kubka, kredka która nagle zaczęła rysować nie tak, jak maluch sobie życzy, bluzka, która bez powodu zaczęła przeszkadzać… Powodów maleńkiej złości jest nieskończenie wiele. Czasami uda się nam – rodzicom, dojść do tego skąd się wzięła. Często będziemy się zastanawiać bez końca nie wysuwając żadnych wniosków. Pewne jest tylko jedno. Atak histerii może wywołać WSZYSTKO a wybuch może nastąpić wszędzie.

Przeczytałam już całkiem sporo poradników na temat wychowania dzieci. Świadomy rodzic to pewniejszy siebie rodzic. Wiedza o tym, że jakieś zachowania są rozwojowe często przynosi ulgę. Nauka nie ma wątpliwości. Opanowanie przychodzi z czasem (a i to nie zawsze). Mózgi naszych maluchów są w stanie ciągłego rozwoju. Fizjologicznie nie jest więc możliwe zupełne wyeliminowanie niektórych zachowań. W tym właśnie napadów dzikiego gniewu. Czy to jednak oznacza, że nie możemy z tym nic zrobić?

Wychowanie dzieci to przyspieszona nauka kreatywności.

Kto uważa się za mało pomysłowego zmieni postrzeganie siebie stając się rodzicem. Spokojne przejście alejką sklepową pełną zabawek stanie się niesamowitym ćwiczeniem umysłu. Co zrobić, by mały człowiek obok nas nie runął na ziemię z krzykiem na ustach i ze łzami w oczach? Albo inna sytuacja. Ślub bliskich znajomych, cisza przed przysięgą… Jak zadziałać, by to nowożeńcy, a nie nasz zapłakany maluch, byli w centrum wydarzeń?

Na te i inne pytania odpowiada Rebecca Schrag Hershberg w poradniku „Wybuchy złości u dzieci. Podręcznik przetrwania dla rodziców” wydanym przez Wydawnictwo eSPe. Autorka, jako psycholog kliniczny, założycielka organizacji Little House Calls Psychological Services oraz matka, stara się pomóc rodzicom przetrwać te trudne momenty. Rozkłada histerię dzieci na czynniki pierwsze. Pokazuje, że płacz płaczowi nierówny. Naukowo wyjaśnia, skąd biorą się te niewytłumaczalne dla nas – dorosłych – postępowania. Podkreśla też jak bardzo rodzice są odpowiedzialni za trudne zachowania dzieci. W książce znajdziemy nie tylko strategie działań, które możemy podjąć na różnych etapach wybuchu malucha (przed, w trakcie i po). Dowiemy się przede wszystkim dlaczego to zachowanie w ogóle wystąpiło.

Gdyby to było takie proste…

Lektura skłania do autorefleksji. Czy nie jest tak, że to ja sama prowokuję niektóre zachowania? Może to moja przeszłość powoduje pewne reakcje, które odbijają się na dziecku? Niewykluczone, że nie dostosowuję moich oczekiwań do umiejętności swojej pociechy. Podczas gdy wiele osób chce widzieć winę po stronie dziecka, Rebecca Schrag Hershberg wskazuje, że bardzo często to rodzice (nieświadomie) prowokują lub zaostrzają wybuchy.

Bez wątpienia, nie ma jednej strategii, która na zawsze wyeliminuje histerię dzieci. To nawet niewskazane – takie zachowanie jest po prostu rozwojowe. Żadna książka nie jest też magiczną różdżką – nie odczaruje zagniewanego malucha w uśmiechniętego brzdąca. Warto jednak wyposażyć się w wiedzę i pomysły. Czasami jedno zdanie może zmienić macierzyństwo. Jedna strategia – przypomniana w czasie zalewania się łzami przez malucha – może przynieść efekt i dać wszystkim dobry wieczór. Dobrze jest popatrzeć na siebie z boku. Cały rozdział jest poświęcony błędom i „antynarzędziom”, które wielu z rodziców używa, a które nie przynoszą rezultatów. Nie tylko w krótkiej, ale i dłuższej perspektywie. Trzeba bowiem pamiętać, że koniec końców – mamy wychować dobrych i świadomych siebie dorosłych. Chociaż nie zniszczymy dziecka nawet setką niepoprawnych, z punktu widzenia najnowszej wiedzy, komunikatów, warto je naprawiać. Skoro można być lepszym – czemu nie skorzystać z tej szansy?

„(…) im więcej ćwiczymy, tym lepiej jesteśmy przygotowani do długiej rodzicielskiej podróży. Jeśli nauczymy się postrzegać ataki histerii naszych dzieci jako normalną część rozwoju oraz jeden z elementów szerszego kontekstu interpersonalnego, to będziemy mieli dużo większą wprawę w tej dziedzinie, kiedy zacznie się typowe dla okresu nastoletniego przewracanie oczami, wydawanie z siebie poirytowanych westchnień i rzucanie sarkastycznych odzywek, a moment ten zbliża się z prędkością warp.”

Rebecca Schrag Hershberg

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *