Życiowe wybory i ich konsekwencje
Na co dzień trzeba znajdować choćby najmniejsze radości i chuchać na nie jak na iskierkę. A nuż się rozpali…
Małgorzata Lis, „Kiedy znów zakwitną irysy”
Na początku są wielkie plany. Marzenia, które są dostępne na wyciągnięcie ręki. Cele, które wydają się być do realizacji niemal natychmiast. Ech, ta młodość! 😉 Im człowiek starszy, tym (mam wrażenie, chociaż może piszę tylko o sobie?) bardziej zachowawczy. Teraz już wiadomo, że nie można mieć wszystkiego. Z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień okazuje się, że nic nie może wiecznie trwać. Z niekończącej się listy rzeczy do zrobienia wybiera się priorytety. Te z kolei powinny wypływać z silnych fundamentów, wartości, które wybrałam jako te, którymi warto się kierować.
Każda decyzja ma swoje skutki.
Nawet najmniej ważne w życiu „A” ma swoje ciche „B”. Najmniej istotne wybory, jeżeli są dziełem przypadku, bywa, że zaburzają całą misternie tkaną konstrukcję. Dlatego tak ważne jest posiadanie zasad, które są nie do ominięcia. Pewnych nienaruszalnych filarów, które są podstawą do wszystkich działań, od pobudki do wieczornego wtulenia się w poduszkę.
„Kiedy znów zakwitną irysy” Małgorzaty Lis
Dla mnie to książka o kobiecie, która gdzieś w swoim życiu zgubiła siebie. Gubiąc siebie, pozostawiła za sobą również to, co daje bardzo silne oparcie, czyli wiarę. Po bolesnym rozstaniu z mężczyzną czuje się opuszczona nie tylko przez ludzi wokół, ale również przez Boga. Wszak czy Jego zadaniem nie jest spełnianie każdej modlitwy według naszych życzeń? Wydaje się, że Karolina, mocno doświadczona przez los architekt krajobrazu, właśnie tak rozumie rolę Boga w swoim życiu. Kiedy to się nie sprawdza odrzuca i Jego i zasady, które są logiczną konsekwencją miłości do Najwyższego. Tak zaczyna w swoim życiu dryfować, otwierając się na kolejne „miłości” i coraz większe zranienia.
Lektura „Kiedy znów zakwitną irysy” wciąga od pierwszych stron. Szcześliwie czytałam ją podczas urlopowego wyjazdu. Miałam zdecydowanie więcej wolnego czasu i dzięki temu mogłam nie odrywać się od prezentowanej historii. Śmiało mogę napisać, że już dawno tak bardzo nie przeżywałam kolei losu bohaterki. Kończąc jeden rozdział miałam ochotę od razu zatopić się w kolejny. Chociaż to już trzecia część tryptyku napisanego przez Małgorzatę Lis mnie zupełnie to nie przeszkodziło. To znaczy, że nie trzeba (ale oczywiście można) przeczytać dwóch poprzednich części, żeby bez problemu zżyć się z bohaterami i złapać ich historie.
Wiara, nadzieja i miłość.
Bohaterka książki Małgorzaty Lis traci powoli każą z tych wartości. Czy je odzyska? Czy w życiu, nawet najbardziej pokomplikowanym (często na własne życzenie) można odnaleźć iskierkę prawdziwej radości i rozdmuchać ją do potężnego rozmiaru ogniska? Polecam „Kiedy znów zakwitnąć irysy”, żeby przekonać się o tym towarzysząc Karolinie. Warto! I to nie tylko w okresie wakacji.
O książce:
Tytuł: Kiedy znów zakwitną irysy
Autor: Małgorzata Lis
Wydawnictwo: eSPe
Książkę kupisz na przykład TUTAJ.
Jesteś szczęśliwy?
Jakim rodzicem powinnam być?
Zobacz również
Kogo wychowujemy?
21 września 2021
Miesiąc ze świętymi – luty
1 lutego 2020